piątek, 30 października 2009

Jest taki cmentarz

Na cmentarzu Starofarnym w naszym mieście spoczywa spory kawałek historii Bydgoszczy. Warto więc korzystając z pięknej jesiennej pogody i refleksyjnego, pełnego zadumy nastroju Święta Zmarłych wybrać się tam na spacer.

Polskie napisy na nagrobkach tego cmentarza pamiętające czasy powstania styczniowego musiały być solą w oku niemieckich zaborców, a później hitlerowskich okupantów. Przecież w ich administracji, polityce i historii Bydgoszcz funkcjonowała jako miasto niemieckie. Tymczasem nagrobki na cmentarzu Starofarnym świadczyły o tym, że historia naszego miasta nie jest tak do końca niemiecka.

Cmentarz jakimś cudem i dzięki czyimś nieustannym staraniom przetrwał czasy zaboru i okupacji. Przetrwał nawet czasy Polski Ludowej, w których beztroskie planowanie i niedbalstwo budowniczych ulicy Grunwaldzkiej, uszczupliło teren cmentarza i przyczyniło się do jego dewastacji. Stary Kanał Bydgoski, jak wiemy miał miej szczęścia i tych czasów nie przetrwał.

Wracając jednak do cmentarza trzeba stwierdzić, że dopiero dzięki staraniom społeczników zyskał nowe ogrodzenie, część grobowców pielęgnowana jest przez szkoły, które wybrały sobie na patronów pochowanych tam Bydgoszczan. Całość cmentarza jednak powoli przegrywa z czasem. Z roku na rok napisy są coraz mniej widoczne, a oryginalne nagrobki coraz mniej całe. Trzeba się więc pospieszyć, żeby zobaczyć to co jest jeszcze do zobaczenia. Cmentarz nie jest duży, przy okazji robienia zakupów w pobliskim REALU, wystarczy zostawić tam samochód i przejść pieszo przez Nakielską i poświęcić na jego zwiedzenie pół godzinki.

niedziela, 25 października 2009

Konferencja

25 Września 2009 w Centrum Wystawienniczo-Regionalnym Dolnej Wisły tczewskie Starostwo Powiatowe przygotowało Konferencję na temat „Uwarunkowań dotyczących ożywienia żeglugi śródlądowej na obszarze Delty Wisły i Zalewu Wiślanego”, jej gościem był wicemarszałek województwa pomorskiego.
Oprócz zwykłych na tego typu imprezach utyskiwań na stan polskich dróg śródlądowych, bezsilności i niewykorzystaniu potencjału, zatwierdzono plan ucywilizowania Pętli Żuławskiej. Za 83 miln. zł ma być wybudowanych między innymi 5 portów żeglarskich i wykonana elektryfikacja śluzy Gdańska Głowa, oddzielająca od Wisły rzeczkę Szkarpawę.

czwartek, 8 października 2009

Książka w życiu pomaga

Mam akurat w rękach niezwykłą pod pewnym względem publikację, jest to locja rzeki Ren. Każdy kto wypływa na Ren i nie chce brać na pokład pilota, który co tu dużo mówić, tani nie jest, musi mieć uprawnienia, patent na dany odcinek Renu. Nie wiem dokładnie jak to jest z jednostkami turystycznymi ale przypuszczam, że jakieś odnośne uprawnienia również funkcjonują. Ren jest rzeką międzynarodową o bardzo dużym natężeniu ruchu, za każdym razem kiedy po nim płynąłem miałem w zasięgu wzroku około 20 innych jednostek. Przy tym były to jednostki bardzo różne: kajaki, jachty, barki małe i duże głównie niemieckie i holenderskie, wielkie barki z kontenerami załadowane tak wysoko, że sternik musi korzystać z zamontowanej na dziobie kamery, wielkie, czteropokładowe, szwajcarskie pasażerki i najpotężniejsze ze spotykanych na Renie statków – pchacze o mocy silników do 20 tysięcy KM, które pchają przed sobą z Rotterdamu do Zgłębia Rury barki załadowane 14 tysiącami ton rudy. Cały Ren podzielono na 3 odcinki po około 350 km i na każdy odcinek potrzebny jest osobny patent. Trzeba taki odcinek dobrze poznać i udokumentować jego wielokrotne przepłynięcie, żeby zdobyć patent zdając egzamin przed międzynarodową komisją.
Publikacja, o której wspomniałem na wstępie jest nieocenioną pomocą w poznaniu rzeki.

Zawiera szczegółowy rysunek brzegów, 4 km rzeki na jednej stronie, miejsca postojowe, częstotliwości ratunkowe itd. Wprawdzie posiadana przeze mnie część dotyczy tylko dolnego odcinka Renu ale zamieszczono w niej rysunki wszystkich reńskich mostów, na samym Renie nie licząc różnych odnóg jest ich 67.

niedziela, 4 października 2009

Warunki reanimacji transportu śródlądowego

. Teraz w wolnej Polsce rząd przeznacza podobno na utrzymanie dróg śródlądowych aż 100 milionów złotych rocznie. Przeznaczając na drogi śródlądowe, (na drogi a nie na pracowników urzędów wodnych), 2 miliardy złotych rocznie, moglibyśmy po upływie 10 lat, zacząć zwiększać przewozy śródlądowe. Zakładając oczywiście, że równocześnie zostaną podjęte inne działania zmierzające do ograniczenia ruchu na drogach kołowych, np. poprzez zwiększanie opłat za transport ciężarówkami. Jeżeli przewiezienie ładunku 30 ciężarówkami po 20 ton będzie tańsze niż przewiezienie go jedną 600 tonową barką to nie pomoże nam nawet idealny stan dróg wodnych. Do Szczecina można przecież dowozić wszystko barkami już teraz, towar do każdego marketu, ale czy ktoś to robi? Nie opłaca się.
Przy modernizacji dróg śródlądowych nie finanse są jednak najważniejsze, można przecież rozłożyć wszystko na małe etapy, można pozyskiwać dotacje z unijnego funduszu na modernizację infrastruktury i funduszu wspierania ekologii, po małym kawałku realizować projekt, ale ten projekt musi być. Bez jednej wspólnej wizji nie ruszymy z miejsca. Nie może być tak, że nadzór nad różnymi śluzami tej samej drogi wodnej mają dwa różne ośrodki. Trzeba by więc było najpierw rozpirzyć nasze 7 Regionalnych Zarządów G. W., z których obecne każdy ma własny, odrębny program, własną strategię rozwoju, własne wizje i własne ambicje. Następnie stworzyć jeden spójny program odbudowy i podporządkować mu wszystkie późniejsze działania. Jasnym się wydaje, że na początku planu odbudowy musi być dolna Odra do Warty, a później równolegle w dwóch kierunkach: środkowa i górna Odra oraz Warta do Noteci, itd..
Mały przykład: rewitalizując lub raczej odbudowując połączenie wodne Odra - Wisła trzeba zacząć od prac na dolnej Odrze, bo co komu przyjdzie z połączenia jeżeli nie będą mogły na nie wpłynąć barki od zachodu. Prace na Odrze muszą być realizowane wspólnym wysiłkiem wszystkich nadzorów, województw i samorządów Pomorza. Nie chodzi tylko o pieniądze, ale także promocję, , uświadamianie, itp. W naszym kraju i przy dzisiejszym upolitycznieniu i kadencyjności władz jest to chyba niemożliwe. Jak wytłumaczyć władzom województwa pomorskiego i kujawsko - pomorskiego, że zanim osiągną korzyści z drogi wodnej Odra - Wisła muszą łożyć w regulację dolnej Odry?

sobota, 3 października 2009

Polacy

Czy nasze społeczeństwo można nazwać obywatelskim? Chyba nie, abstrahując od polityki i polityków, ich kłótni, zawiści, mściwości i małostkowości, przypatrzmy się zwykłym rodakom.
Przebudzenie Polaków Jest tylko pozorne, bo nasi rodacy nie rozumieją demokracji. Demokracja jest w naszym kraju pojęciem i zjawiskiem nowym i obcym, które przyszło z zewnątrz. Nie ma ono u nas ani historii ani tradycji. Społeczeństwa krajów, w których demokracja powstawała zdobywały ją i wypracowywały po kawałku. Całe populacje wspinały się jakby po schodach rozwoju, wywalczały demokrację powoli i ze zrozumieniem. W naszym demokracja nastąpiła po upadku Polski Ludowej. Nastąpiła nagle. Polakom ciągle wydaje się, że demokracja to taka legalna samowola.
Prawdą jest, że nasze miasta pięknieją, budynki stają się kolorowe i eleganckie, ale dzieje się tak głównie dlatego, że nieruchomości znajdują swoich właścicieli. Każdy właściciel chce aby jego własność była najładniejsza. Od kilkunastu lat zajmuje się zarządzaniem nieruchomościami i widzę, że pierwszą rzeczą o jakiej myślą ich właściciele po ustaleniu granic działki jest stawianie płotów. Każdy właściciel gruntu i każda wspólnota mieszkaniowa stawia ogrodzenia i zamyka prywatne parkingi, prywatne śmietniki i prywatne trawniki.
Właściciele nieruchomości i członkowie wspólnot mieszkaniowych potrafią się przy tym zażarcie kłócić, a nawet bić o każdą wspólną rzecz, czy jest to wodomierz czy studzienka, podwórko, czy płot. Nie uznają żadnej innej racji oprócz swojej i dbają tylko o swoją własność. To może śmieszne, ale ci sami ludzie, którzy latami kłócą się i protestują o wspólny parking lub chodnik potrafią śmiać się do łez z Karguli i Pawlaków, którzy robią przecież dokładnie to samo tyle, że w filmie.
Śmiesznie wyglądają niektóre uliczki na Piaskach czy na Glinkach. Po obu stronach stoją piękne ogrodzone wille, wystrzyżone trawniki i żywopłoty a od każdego domu wiedzie piękny podjazd z polbruku do drogi z błota i piasku, bo przecież droga jest wspólna. ”Do płotu jest moje, a za płotem można wyrzucać śmieci”.