sobota, 24 grudnia 2011

Święta Dorota z Kwidzyna

Rzecz się działa w mieście Marienwerder, po polsku Kwidzyn.
Dorocie z Mątowów przypadło żyć w trudnych dla kobiet czasach. Zamknięte były wtedy dla rodzaju żeńskiego szkoły, uniwersytety, stanowiska państwowe, itp. nie mogła więc Dorota wyróżnić się jako urzędnik, wódz czy też naukowiec. To ona jednak, a nie tysiące współczesnych jej mężczyzn weszła do historii i została zapamiętana. Stała się przedmiotem kultu i podobno oddawał jej cześć mistrz zakonu krzyżackiego Henryk von Plauen. Na pewno czci ją papież Benedykt XVI, bo specjalnie dla niej przybył do Kwidzyna jeszcze jako kardynał Ratzinger.
Jej kult rozpowszechniony do dzisiaj szczególnie w Bwarii został zatwierdzony przez Kościół w 1976 roku i od tego czasu Dorota oficjalnie jest świętą. Co takiego szczególnego uczyniła Dorota, że została zapamiętana? Została dobrowolnie pustelniczką, kazała się zamurować w małej celi w kwidzyńskiej katedrze i przez niewielki otwór kontaktowała się tylko ze swoim spowiednikiem. Co ją skłoniło do takiego czynu? Ciężkie życie i dramatyczne wydarzenia, od dziecka chciała zostać mniszką, ale jej ojciec miał co do niej inne plany i wydał ją za mąż gdy miała 16 lat. Jej mąż był brutalny i 20 lat od niej starszy. Urodziła mu dziewięcioro dzieci w ciągu 12 lat życia, co oznacza że prawie bez przerwy była w ciąży. Ośmioro z nich nie przeżyło wieku dziecięcego.











Katedra kwidzyńska nie była takim zwykłym kościołem, bo wchodziła w skład zespołu obronnego wraz z przylegającym do niej zamkiem. O jej funkcji obronnej świadczy między innymi krużganek strażniczy umiejscowiony tuż pod dachem. Zamek nie zachował się wprawdzie w całości ale do naszych czasów dotrwała duża jego część. Przetrwała też wieża ustępowa, która wyróżnia go spośród innych krzyżackich zamków. Stoi ona w bardzo dużej odległości od zamku, a więc każdy ówczesny jego mieszkaniec w nagłej potrzebie musiał odbywać bardzo długą wędrówkę.








Na dziedzińcu zamkowym stoją dwie armaty skierowane w stronę Wisły, a więc z grubsza na zachód. Dziś już ciężko byłoby dociec jakie armie się nimi posługiwały, kto z nich strzelał, a kogo zabijały. Wiadomo jednak z całą pewnością gdzie i kiedy zostały wyprodukowane.





1 komentarz:

Kazimierz Trybulski pisze...

Polecam swoją powieść o Swiętej Dorocie i średniowiecznym Kwidzynie: "Wyspa Marii" wydaną przez Wydawnictwo Region w Gdyni w 2015 r.