poniedziałek, 10 maja 2010

Kultura

Wszyscy wiemy jak wygląda ulica Długa i przyznać trzeba, że wygląda nieźle, aczkolwiek słyszałem już różne krytyczne opinie, podobno nawierzchnia (bruk) nie jest do końca tak funkcjonalna jakby niektórzy chcieli, co w połączeniu z zakazem wjazdu samochodów znacząco obniża obroty tamtejszych sklepów. Sadzę, że to bzdury, a obroty spadły, bo handel przeniósł się w inne miejsca, poza tym druk bardzo mi się podoba, uważam że nadaje ulicy styl. Podoba mi się też zakaz parkowania, przechodzę tamtędy codziennie i nie muszę się przeciskać między autami, ponadto jest to chyba jedyna ulica w Bydgoszczy, na której można pstryknąć fotkę bez samochodu w kadrze. Mnie się to podoba ale zaznaczam, że ja tam nie mieszkam, nie mam tam kamienicy ani sklepu.

Teraz kroi nam się w Bydgoszczy remont ulicy Dworcowej, zatelefonowałem niedawno w imieniu jednego z właścicieli kamienic przy tej ulicy, do działu Urzędu Miejskiego, który się tą inwestycją zajmuje i grzecznie zapytałem w jakiej formie mogę zgłosić uwagi w sprawie planowanego remontu. Pani urzędniczka dość opryskliwie poinformowała mnie, że termin na składanie wniosków w ramach konsultacji społecznych upłynął 31 marca. Byłem trochę urażony jej arogancją ale spokojnie wyjaśniłem, że dzwonię jako właściciel przylegającego do ulicy budynku, który może się rozlecieć jeżeli po ulicy zaczną jeździć tramwaje i że nie otrzymałem żadnego pisma w sprawie terminu wnoszenia wniosków.
Nie będę się wdawał w szczegóły dalszej dyskusji z tą Panią, ale muszę stwierdzić, że mimo postępu technologicznego w różnych dziedzinach, to w dziedzinie kultury żadnego postępu w Polsce nie ma. Urzędnicy nadal postępują po chamsku, bo chociaż zdawałoby się, że zwykłe zasady savoir vivru nakazują napisać do wszystkich właścicieli przylegających do remontowanej ulicy nieruchomości krótkie pisemko, Urząd to olał. Dlaczego? Z oszczędności? Nie miał adresów? Z lenistwa? Może po prostu Urząd chciał pokazać gdzie tych właścicieli ma?

Brak komentarzy: