czwartek, 8 października 2009

Książka w życiu pomaga

Mam akurat w rękach niezwykłą pod pewnym względem publikację, jest to locja rzeki Ren. Każdy kto wypływa na Ren i nie chce brać na pokład pilota, który co tu dużo mówić, tani nie jest, musi mieć uprawnienia, patent na dany odcinek Renu. Nie wiem dokładnie jak to jest z jednostkami turystycznymi ale przypuszczam, że jakieś odnośne uprawnienia również funkcjonują. Ren jest rzeką międzynarodową o bardzo dużym natężeniu ruchu, za każdym razem kiedy po nim płynąłem miałem w zasięgu wzroku około 20 innych jednostek. Przy tym były to jednostki bardzo różne: kajaki, jachty, barki małe i duże głównie niemieckie i holenderskie, wielkie barki z kontenerami załadowane tak wysoko, że sternik musi korzystać z zamontowanej na dziobie kamery, wielkie, czteropokładowe, szwajcarskie pasażerki i najpotężniejsze ze spotykanych na Renie statków – pchacze o mocy silników do 20 tysięcy KM, które pchają przed sobą z Rotterdamu do Zgłębia Rury barki załadowane 14 tysiącami ton rudy. Cały Ren podzielono na 3 odcinki po około 350 km i na każdy odcinek potrzebny jest osobny patent. Trzeba taki odcinek dobrze poznać i udokumentować jego wielokrotne przepłynięcie, żeby zdobyć patent zdając egzamin przed międzynarodową komisją.
Publikacja, o której wspomniałem na wstępie jest nieocenioną pomocą w poznaniu rzeki.

Zawiera szczegółowy rysunek brzegów, 4 km rzeki na jednej stronie, miejsca postojowe, częstotliwości ratunkowe itd. Wprawdzie posiadana przeze mnie część dotyczy tylko dolnego odcinka Renu ale zamieszczono w niej rysunki wszystkich reńskich mostów, na samym Renie nie licząc różnych odnóg jest ich 67.

Brak komentarzy: