wtorek, 4 sierpnia 2009

Sentymenty

W latach 60-siątych mieszkałem razem z rodzicami na terenie jednostki wojskowej w Świeciu nad Wisłą. W Świeciu stacjonował wtedy pułk łączności i mój ojciec, podobnie jak wszyscy wojskowi stawiający pierwsze kroki w tej jednostce, został zakwaterowany w jednym z dwóch budynków mieszkalnych na terenie jednostki, które nazywano wtedy „Pekinem”.

Mieszkaliśmy tam kilka lat w oczekiwaniu na normalne mieszkanie i dla mnie jako dzieciaka były to wspaniałe lata. Całymi dniami włóczyliśmy się z kilkoma kolegami po zamieszkiwanych przez kilkuset żołnierzy koszarach, które wydawały nam się wtedy bardzo duże.

Wszyscy nas tam znali i tylko niektórzy gorliwi sierżanci przeganiali nas czasami z parku samochodowego, strzelnicy lub placu ćwiczeń, czyli tzw. „małpiego gaju”. W tym samym mniej więcej czasie odbywał tam szkolenie Lech Wałęsa, który miał wtedy około 20 lat.
Dzisiaj w Świeciu żadne wojsko nie stacjonuje, koszarami gospodaruje miasto, które większość budynków zaadaptowało na mieszkalne.

Plac apelowy zarósł drzewami,

a o wojskowej przeszłości przypomina tylko niewielki cmentarzyk żołnierzy radzieckich, strzeżony przez dwóch betonowych żołnierzy,

którzy poprzednio stali na świeckim rynku jako pomnik.

Brak komentarzy: