sobota, 15 listopada 2008

Sabaton o Wiźnie - polskich Termopilach

„ Żadna armia nie stanie na ziemi bronionej przez Polskie Wojsko, dopóki nie będzie 40 na 1”. Szwedzka kapela rokowa zajęła się promowaniem bohaterstwa polskich żołnierzy w kampanii wrześniowej. Dlaczego nie robią tego sami Polacy? Czyżby ze skromności ? Przecież w naszej historii wiele jest przykładów, z których możemy być dumni i wszyscy poczulibyśmy się lepiej, gdyby zostały one rozpropagowane i wypromowane, niekoniecznie przez innych. Chodźmy największe zwycięstw Polaków – Kircholm.



Trudno przecież byłoby wymagać od szwedzkiego zespołu, żeby wykonywał utwór o klęsce Szwedów i to jakiej klęsce. Chodkiewicz z małą armią polską, pokonał 3 razy większą armię Szwedów i wybił ich. Po bitwie naliczono podobno 100 zabitych Polaków i 9.000 Szwedów, było więc 90 zabitych na 1. Więcej niż w utworze Sabatonu. Swoją drogą to interesujące dlaczego wielkie historyczne bitwy, w których Polacy odegrali chwalebną rolę, na przykład: bitwa pod Chocimiem, pod Mokrą lub nad Bzurą itp. nie stały się tematem filmów. Przybliżyłoby to Polakom i upamiętniło wielkie postacie historyczne i pozwoliłoby poczuć dumę. Funkcjonuje w naszym kraju IPN ale działa on w drugą stronę. Nie możemy być dumni z postaci, które on wytropi.




Doczekało się ekranizacji wiele dzieł literackich, prawie każdy wie kto to był Kmicic, chociaż go nigdy nie było, ale już nie tak wielu wie kto to był Chodkiewicz. Prawie w każdym polskim mieście jest ulica Chodkiewicza ale gdy zapytasz na przykład jakiegoś studenta kim on właściwie był, to nie wiem co Ci odpowie. To filmy a nie książki są dzisiaj nośnikiem wiedzy, także historycznej niestety nie wszyscy mają śwadomość, że są one także elementem propagandy i nigdy nie przedstawiają całkowitej prawdy. Nawet filmy dokumentalne pokazują tylko tę część prawdy, którą chciał nam pokazać producent.

Dziwnym może się wydawać, że podczas gdy o polskim wojsku i jego działaniach powstało w Polsce mniej filmów niż o zwycięstwach wojsk radzieckich. Za sprawą „Czterech pancernych” więcej przeciż wiemy o ofensywach sowietów niż o kampanii wrześniowej. Oczywiście zdawjemy sobie sprawę, że film powstał w Polsce Ludowej i przedstawiona w nim wersja historii odpowiada tamtej władzy, której już nie ma. Może więc nadszedł już czas, żeby w końcu przedstawić polską wersję wydarzeń. Pokazać na filmie jak naprawdę wyglądało „wyzwolenie” Polski przez armię radziecką.

Brak komentarzy: