niedziela, 19 października 2008

Baśnie i waśnie

Znamienna dla wszystkich spotkań polityków jest tajemniczość lub milczenie na temat własnej partii, jej zamierzeń i programów. Każdy z nich przyparty do muru, pytany o konkretną sprawę zaczyna się jąkać, mówi, że nie wie, nie może potwierdzić ani zaprzeczyć, itp. Jeżeli jednak chodzi o programy lub postępowanie członków innych partii to każdy polityk (polski) mówi o tym mnóstwo nawet nie pytany. Oczywiście nie przedstawia konkurentów w superlatywach, tylko wytyka ich potknięcia i szkaluje ile wlezie. Możesz to zjawisko zaobserwować w tracie każdego oficjalnego spotkania w radiu lub telewizji.

Podobnie jest z bardzo bulwersującą ostatnio sprawą szczytu szczytów w Brukseli. Nie wiem jak ty czytelniku, ale ja mam dość słuchania bredni o tym, która ważność jest ważniejsza. Obserwując roześmiane, zadowolone gęby rzeczników prezydenta i popleczników premiera, mam wrażenie, a właściwie pewność, że oni się ze mnie nabijają. Przecież za dodatkowy samolot nie zapłaci żaden z panów posłów senatorów czy ministrów, tylko podatnik, czyli ja. Wiem, że nie dosłownie, ale właśnie do tego rzecz się sprowadza. Zamiast finansować szkoły, drogi, szpitale, bezpieczeństwo itp., nasze pieniądze zostaną wydane na finansowanie kłótni polityków, których wybraliśmy? Jakie ma w tej sytuacji znaczenie dla nas podatników, czyja kancelaria zapłaci za samolot i jakie znaczenie ma to czy jest to samolot wynajęty czy rządowy?

Pamiętam, że w trakcie edukacji mówiono mi, że mądrzejszy powinien ustąpić głupszemu. Później doświadczenie nauczyło mnie, że mądrość wcale nie ma takiego wielkiego znaczenia i zawsze mały i słaby musi ustąpić dużemu i silnemu. Być może i premier i prezydent wydają się sami sobie tacy wielcy i silni, że jeden drugiemu nie może ustąpić, a może jest inaczej. Możliwe, że ktoś stojący dzisiaj w cieniu tych dwóch postaci, specjalnie podburza ich przeciw sobie, żeby zohydzili swoje wizerunki. Podatnicy są przecież także wyborcami i ich cierpliwość też może mieć granice. Jak długo można trwonić pieniądze, na które niektórzy ciężko pracują, na pokrywane kosztów partyjnych waśni?.